Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mediewalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mediewalne. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 maja 2013

Finisz!

  Majówkowy maraton z igłą i nitką zakończył się dla mnie późnym sobotnim wieczorem przy blasku ogniska. A w niedzielę rano moje Misie mogły przywdziać nowiuśkie (jeszcze ze śladami mydełka, bo przecież nie zdążyłyby wyschnąć...) fatałaszki:


  Ostatecznie sukienka Misi została uszyta w standardzie II (szwy nośne maszynowo, natomiast szwy widoczne i wykończenie wykonane ręcznie) z wyjątkową starannością i precyzją (bo księżniczki mają wysokie wymagania). Żarówiastą robe Filipa też pozszywałam na Łusi, ale wykończę ją (bo oczywiście na niedzielę nie zdążyłam) w takiej technice, że żaden z "mrocznych" szwów nie będzie widoczny. Prawdopodobnie będzie też zapinana na całej długości z przodu na cynowe guziczki. Ale to pewnie dopiero za rok, bo nie zanosi się, byśmy w tym sezonie zaliczyli jakąś jeszcze piętnastowieczną imprezę. W tym roku mamy wysyp "siedemnastek". Najbliższa już w sobotę, trzeba więc będzie zrobić przegląd dóbr i dosztukować, co brakuje, co się zbiegło, a co zginęło.
  Masujemy opuszki i do roboty!

środa, 1 maja 2013

Praca wre... bez przerwy ;)

  Dziś, dla odmiany, pomagała mi ta oto dama:


  Cztery godziny świetnej zabawy zwieńczonej sukcesem: z widocznych na pierwszym planie różowych skrawków powstała księżniczkowa kiecunia, a i robe'a udało się do końca pozszywać. Jeszcze tylko (tylko? Oł, rily?) ręczne wykańczanie i pochwalimy się efektem finalnym :)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Praca wre

  Choć do niedzieli jeszcze parę dni zostało, to wcale nie jestem pewna, czy wszystkie szyciowe plany się zrealizują. Ponieważ idziemy na nasz tradycyjny bractwowy marsz wiosenny, wypadałoby się do niego odpowiednio przygotować, czyt. uzupełnić braki. A są one spore... Przede wszystkim majdir nie posiada jeszcze żadnego stroju, w którym mógłby się pokazać publicznie (nie od dziś wiadomo, że świecenie tyłkiem odzianym jeno w gacie jakiś czas temu wyszło już z mody), a poza tym dzieci nam ostatnio przybyło, a więc i potrzeby ubraniowe wzrosły. Zaplanowane robótki na najbliższe dni: męskie robe piętnastowieczne, niemowlęca sukienka i czepeczek, lniana sukienka spodnia dla małej wesołej dziewczynki. Taaaaak, to plany. A co z nich wyjdzie? Zobaczymy (jak by to powiedziała Magda Gessler :P ). Póki co, Stasio współpracuje, jak umie najlepiej ;)

 

wtorek, 1 stycznia 2013

Błękitne guziczki

do Milenowego kapturka. Są mniej więcej wielkości standardowych cynowych, więc obawiam się, że dwadzieścia może nie wystarczyć.


  Oczywiście już nie mogę się doczekać dorabiania ;)

poniedziałek, 1 października 2012

Banan w czekoladzie

... i to w dodatku mlecznej. Sakiewka tyle apetyczna, co pojemna:
14cm x 14cm, dł. sznurka 60cm.
  Idealna pod strój wierzchni - długi sznurek pozwala na łatwe sięganie do sakiewki od dołu sukni.


  Kontakt tradycyjnie mailowy: alicja-szafran@wp.pl, lub telefoniczny: 72117590. Ewentualnie na fejsiku, bo tak, widzę, zdarza się częściej ;)

piątek, 28 września 2012

Złote marzenie

  Zanim w końcu zabiorę się za te szlachetniejsze dodatki, jakimi są sakiewki na miedzianych ramkach czy haftowane cudeńka, które od kilku lat sypią się spod igieł naszych zielonogórskich księżniczek, dochodzę do perfekcji w mojej niszy. Oto najnowsze dziełko z działu "wełniane jałmużniczki":


  Sakiewka chętnie odda się w dobre ręce :)
Wymiary:
11,5cm x 13cm, dł. sznurka 41cm 
Proszę zwrócić uwagę na detale:


  Lubię swoją dokładność. Lubię, kiedy uda mi się równiutko obszyć dziurki i zapleść sznurek bez błędów. Ponoć średniowiecze było mocno nacechowane taką właśnie dbałością o detal. Czyżbym rzeczywiście urodziła się nie w tej epoce?

środa, 19 września 2012

Różne odcienie śląskości

  Popełniłam ostatnio kilka przedstawicielek jednego z najbardziej popularnych w średniowieczu zestawu kolorystycznego. Czarny i żółty to barwy m. in. mojej ulubionej sekty Chorągwi Śląskiej, w którą wpisuje się nasze bractwo odtwarzając wydarzenia okołogrunwaldzkie. Czarny i żółty (złoty) to zresztą dość szlachetne połączenie z uwagi na wysoki koszt uzyskania tych kolorów w średniowieczu, są zatem idealne, jeśli ktoś chcę się przylansić (ale tylko trochę, bo to przecież "tylko" wełna, a nie jedwabny haft).


  Jałmużniczki różnią się rozmiarem, długością sznurka, a, co za tym idzie, również ceną (tyle że nieznacznie;). Rozmiary woreczków: 
1. 16cm x 13cm, dł. sznurka 43cm
2. 11cm x 13cm, dł. sznurka 44cm
3. 10cm x 9cm, dł. sznurka 52cm (maleństwo dla jakiejś małej śląskiej księżniczki, ewentualnie jako druga sakiewka ze specjalnym przeznaczeniem, np. na miłosne liściki).


Każdy egzemplarz to całkowity handmade (jak wszystkie z postów oznaczonych etykietą Rękodzieło), który czeka na swojego właściciela.
Pytania w komentarzach lub pod nrem telefonu 721147590.

Chabry i malwy

  Te kolory chodziły za mną od dawna, jeszcze od czasów, kiedy nasz Piotruś sposobił się do żeniaczki, bo to z jego ślubnej mundurowej wełenki skapnął mi się prostokącik na sakiewkę. Po wielu miesiącach dorobiłam sznureczki i chwosty, włożyłam do zszytego woreczka i w takim stanie czekał następne parę lat. Odkopałam zestaw tego lata i połączyłam w całkiem zgrabną całość:


  Sakiewka jest oparta na piętnastowiecznym wzorze, kolory bardzo modne w epoce, wszystkie materiały (len, wełna) i techniki zastosowane przy szyciu są w 100% poprawne historycznie. Woreczek jest wyjątkowo pakowny (16cm x 15cm) i można go sprytnie zawiązać, jeśli ktoś bardzo martwiłby się utratą jego zawartości podczas zbyt intensywnych pląsów.

                                      

  Jałmużniczka, oczywiście, oferuje się do sprzedaży :) Zainteresowani mogą licytować się w komentarzach, bądź zgłosić bezpośrednio do mnie: Alicja Szafran, tel. 721147590.

wtorek, 18 września 2012

Komu, komu?

  Bo idę do domu! Przyszedł czas na prezentację sakiewek. Wszystkie na wydaniu, czyli do wzięcia od zaraz. Gadżet lekki, miły i przyjemny. Oprócz wysokiej funkcjonalności (piętnastowieczne damy naszają w nich komóry, bilon, chusteczki higieniczne, a co bardziej "mroczne", to i fajki wcisną) mają niewątpliwą wartość estetyczną. Ja akurat postawiłam na te najprostsze, zdobione jedynie ascetycznym sznureczkiem i chwostami, bo ofert takowych na rynku RR nie spotkałam wcale lub w niedbałym wykonaniu.


  To taka wersja podstawowa. Na wypasy w postaci haftowanych jedwabiem, zdobnych w skomplikowane wielokolorowe sznureczki cudeniek jeszcze przyjdzie czas. W kolejnych postach przewiduję szczegółową prezentację produktu ;)

poniedziałek, 17 września 2012

In progress

  Wzięłam sobie za cel dokończenie wszystkich zaczętych bibelotów. Trzy lata temu postanowiłam spróbować średniowiecznego haftu - sakiewka do dziś nie została ukończona. Co więcej, idzie raczej w kierunku igielnika, bo mniejszy ;)


  Do tego marzę o kilku kolorystycznych zestawach piętnastkowych jałmużniczek. Sakiewką pod tytułem "chabry i malwy z dodatkiem srebra", która czekała na realizację, mimo przygotowanych od dawna półproduktów, bez mała trzy lata, pochwalę się już niedługo w osobnym poście. To samo czeka "banana w czekoladzie" i kilka "śląskich" przedstawicielek. Mam nadzieję, że na dniach dokończę kolejne moje marzenie:

  
  Czerń ze złotem "chodzi" za mną już od dawna. Na jedwab, co prawda, jeszcze mnie nie stać, ale znalazłam (u teściówki w szpulkowni) złoty kordonek (no, takie bardziej białe złoto;) i nawet bardzo mi nie przeszkadza ta sztuczna domieszka, o ile supełki nie zaczną się same rozplątywać...

sobota, 8 września 2012

Malajskie guziki

  Oto moja duma: najmniejsze guziki, jakie do tej pory dane było mi robić, z powierzonego złotego jedwabiu z Malezji. Na zdjęciu trzydzieści okrągłych drobiażdżków, które prawdopodobnie nareszcie ozdobią wełnianą suknię Marty (zdaje się, granatową?).


  Guziczki mają średnicę około 8mm, dla porównania w zestawieniu z Panią Szpilką:


  Uwielbiam tę robotę, więc jeśli ktoś chce mnie uszczęśliwić, a przy okazji szczodrze mnie ozłocić, przyjmuję zlecenia na każdą ilość.

piątek, 7 września 2012

Sznurki, sznureczki...

  Przydają się nie tylko do wykończenia sakiewek, ale także do zdobienia i sznurowania strojów. Na zdjęciu najprostszy typ sznurków z różnych nici (wełna, len, bawełna). 


  Technika jest tak niewymagająca, że przy odrobinie wprawy z powodzeniem można je pleść po ciemku, na przykład podczas oglądania filmu czy nocnej jazdy samochodem (oczywiście w fotelu pasażera).

Słoneczne chwosty

  Produkcja sakiewek wymaga szeregu skomplikowanych kompetencji... ;)
Do wykończenia potrzebne są m.in. chwosty - bardzo modne zarówno w XV, jak i XVII wieku. Poniższe wykonałam z żółtego i złotego kordonka. Zostaną nimi obdzielone dwie czarne jałmużniczki piętnastowieczne.


  Jeśli jednak ktoś bardzo chciałby samodzielnie stworzyć sobie to przydatne akcesorium, ale nie cierpi zabawy w nawijanie i plątanie, chętnie zajmę się wytwórstwem półproduktów do sakiewek :)

środa, 22 sierpnia 2012

Jałmużniczki

    Mam nadzieję, że obecna regularność się nie utrwali i nie będę pojawiać się tutaj raz w miesiącu. Na razie jednak z przyczyn przeróżnych opisywanie perypetii mojego wytwórstwa i zbieractwa przesunęło się na plan dalszy. Postaram się jednak w najbliższych dniach nadrobić zaległości. 
   Na pierwszy ogień pójdą od dawna planowane, zrobione z od dawna zbieranych materiałów, sakiewki piętnastowieczne, zwane też jałmużniczkami. Robi się je stosunkowo długo, ale za to bardzo łatwo i przyjemnie. Wszystkie w całości wykonane są ręcznie, z materiałów naturalnych (wełna, len, bawełna), technikami znanymi w średniowieczu, w charakterystycznych dla epoki kolorach i ich połączeniach. Każda z nich czeka na nowego właściciela :)