wtorek, 23 kwietnia 2013

Elmo w niebie

  Na fali kilku zeszłorocznych zleceń powstał ten oto etuj:


  Powstał milion lat świetlnych temu, ale najpierw czekał na kolegę (który nadal jest w fazie wczesnej produkcji), potem na wiosnę, żeby pstryknąć odpowiednie ujęcia w odpowiednim świetle, a ostatecznie zawieruszył się gdzieś w folderach cudawiankowych i dopiero teraz trafił na właściwe miejsce.


  To wełniano-bawełniane stworzonko chętnie odda się w dobre ręce.
Wymiary: 12cm x 7cm x 1cm (wlezie samsung galaxy ace, a, jak uczy wieloletnie doświadczenie i podpowiada inteligencja, pewnie i wiele mniejszych modeli). 


 Wykonany bardzo starannie, dokładnie i z pasją. Można przymierzyć i pomacać przed finalizacją transakcji :)


środa, 17 kwietnia 2013

Wiosna na stole

  Plan był taki: przyniesione z zakupów na targu wśród śnieżycy prymulki postoją ile los da na stole ku ozdobie i radości dla oczu, a kiedy już im się znudzi, pójdą do gruntu, by w przyszłym roku upiększyć okolicę domostwa.


  Taki sam los miał czekać cebulki hiacynta i żonkili.


  Wiosna jednak była w tym roku jeszcze bardziej przewrotna niż zwykle i z planów wyszły nici. Z całej ekipy ostały się jeno przesuszone cebulki (nie wiem, czy cokolwiek jeszcze z nich będzie). Tak czy siak trafiły już do naszego mikroogródka  i, jak ich nic nie zeżre, za rok powinny się pojawić. Póki co czekamy na wsadzone w zeszłym roku żonkile i chyba irysy (nie znam innych kłączy z ostrymi liśćmi, więc dopiero za jakiś czas okaże się, czy się nie mylę). Na swoją kolej czekają też nasiona maciejki i niezapominajki, ale do wysiewu musi się zrobić troszkę cieplej.

Sernik

  Nie samymi konkursami człowiek żyje, choć po moich ostatnich wpisach można by było taki wniosek wysnuć. Dzieje się oczywiście sporo, ale brakuje czasu i warunków, żeby sklecić coś sensownego  i wrzucić na bloga ku uciesze gawiedzi. W ramach przeprosin zatem, coś pysznego:


  Nasz świąteczny sernik wyszedł spektakularny. Zaraz potem jednak opadł ;) Był za to całkiem smaczny. Nie jestem fanką serników, ale marzy mi się powrót do smaku z dzieciństwa: sernik ciężki i mokry, nie taki "napompowany", z wyczuwalnymi grudkami sera. W tym celu chyba sama będę sobie musiała od podstaw ten ser przygotować, potem ewentualnie przemielić (ale tylko raz), bo te miałkie pseudosery kompletnie się nie nadają.

sobota, 23 marca 2013

Candy Zaczarowanej Podusi i Decoplastyka

  Dawno temu byłam na warsztatach decoupage'u w Klubie Mam, ale jakoś nie udało mi się trwale zarazić tą techniką tworzenia. Może Candy u Podusi coś zmieni w tej materii:




piątek, 22 lutego 2013

Zasypało

  Dosłownie (bo za oknami wciąż biało, skrząco, ślicznie) i w przenośni (uhh... od czego zacząć?). Zaniedbałam trochę moją prywatną twórczą krainę, moje Cudawiankowo. Ale, nie nie nie - nie z lenistwa! Jak to się ładnie mówi? Z powodu przesunięcia priorytetów ;)
  Chociaż było ciężko, momentami nerwowo i niecierpliwie, doczekałam się nareszcie: jedenastego stycznia powitaliśmy na tym cudnym świecie nasze najnowsze dzieło:


  Staś rośnie sobie pogodnie i uroczo w moich ramionach, przez co maszyna, moja miłość, zeszła ostatnio na drugi albo wręcz piętnasty plan (po drodze jeszcze mocno interaktywna Miniatura, wesoły Tato, stęskniona kuchnia i inne rozrywki dnia powszedniego). Innymi, mniej romantycznymi słowy: dzieci, gary, pieluchy ;) Nie osiadamy jednak na laurach i już niedługo na cudawiankowych stronach pojawi się kilka wytworów moich rąk i wyobraźni.

poniedziałek, 4 lutego 2013

sobota, 19 stycznia 2013

Candy u Mamuty

O! I jeszcze jedno candy:


Same podkładki wyglądają apetycznie, więc kawa na nich podana smakowałaby wybornie.