sobota, 18 maja 2013

środa, 8 maja 2013

Finisz!

  Majówkowy maraton z igłą i nitką zakończył się dla mnie późnym sobotnim wieczorem przy blasku ogniska. A w niedzielę rano moje Misie mogły przywdziać nowiuśkie (jeszcze ze śladami mydełka, bo przecież nie zdążyłyby wyschnąć...) fatałaszki:


  Ostatecznie sukienka Misi została uszyta w standardzie II (szwy nośne maszynowo, natomiast szwy widoczne i wykończenie wykonane ręcznie) z wyjątkową starannością i precyzją (bo księżniczki mają wysokie wymagania). Żarówiastą robe Filipa też pozszywałam na Łusi, ale wykończę ją (bo oczywiście na niedzielę nie zdążyłam) w takiej technice, że żaden z "mrocznych" szwów nie będzie widoczny. Prawdopodobnie będzie też zapinana na całej długości z przodu na cynowe guziczki. Ale to pewnie dopiero za rok, bo nie zanosi się, byśmy w tym sezonie zaliczyli jakąś jeszcze piętnastowieczną imprezę. W tym roku mamy wysyp "siedemnastek". Najbliższa już w sobotę, trzeba więc będzie zrobić przegląd dóbr i dosztukować, co brakuje, co się zbiegło, a co zginęło.
  Masujemy opuszki i do roboty!

Gołąbki ziemniaczane

  Ostatnio dowiedziałam się, że jest to regionalna potrawa z moich rodzinnych stron. Szybki telefon do babci w celu potwierdzenia iiii... rzeczywiście! W dodatku Babcia Jasia gorąco poleca. I instruuje telefonicznie (bardzo cierpliwie) na każdym etapie przygotowań. 


 Ponieważ Filip mógłby jeść ziemniaki z ziemniakami podawane na ziemniakach, dzisiejsze danie na pewno wpisuje się w poczet tych ulubionych. Młoda kapucha nadziewana farszem z ziemniaków z boczkiem i cebulką - strzał w dziesiątkę. Kolejna potrawa z klasycznej kuchni polskiej zaliczona!
P.S. Następnym razem nie słuchać łakomczuchów i potrzymać w piecu trochę dłużej, żeby liście bardziej zmiękły.

środa, 1 maja 2013

Praca wre... bez przerwy ;)

  Dziś, dla odmiany, pomagała mi ta oto dama:


  Cztery godziny świetnej zabawy zwieńczonej sukcesem: z widocznych na pierwszym planie różowych skrawków powstała księżniczkowa kiecunia, a i robe'a udało się do końca pozszywać. Jeszcze tylko (tylko? Oł, rily?) ręczne wykańczanie i pochwalimy się efektem finalnym :)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Praca wre

  Choć do niedzieli jeszcze parę dni zostało, to wcale nie jestem pewna, czy wszystkie szyciowe plany się zrealizują. Ponieważ idziemy na nasz tradycyjny bractwowy marsz wiosenny, wypadałoby się do niego odpowiednio przygotować, czyt. uzupełnić braki. A są one spore... Przede wszystkim majdir nie posiada jeszcze żadnego stroju, w którym mógłby się pokazać publicznie (nie od dziś wiadomo, że świecenie tyłkiem odzianym jeno w gacie jakiś czas temu wyszło już z mody), a poza tym dzieci nam ostatnio przybyło, a więc i potrzeby ubraniowe wzrosły. Zaplanowane robótki na najbliższe dni: męskie robe piętnastowieczne, niemowlęca sukienka i czepeczek, lniana sukienka spodnia dla małej wesołej dziewczynki. Taaaaak, to plany. A co z nich wyjdzie? Zobaczymy (jak by to powiedziała Magda Gessler :P ). Póki co, Stasio współpracuje, jak umie najlepiej ;)

 

piątek, 26 kwietnia 2013

Sałatka "targowa" i kanapka "na winie"

  Sałatka "targowa", czyli wszystko, co udało mi się wczoraj fajnego na targu znaleźć: świeży szpinak, pomidory, cebula, szczypior, liście i korzenie rzodkiewki, jaja i łyżka śmietany. Możliwość zjedzenia śniadania we dwoje - bezcenna :)))


  A na drugie śniadanie polecam kanapkę "na winie": Chleb smarujemy masłem i układamy na kromeczce to, co się nawinie:


  ... no, dobra - luuuubię wiosnę ;)

środa, 24 kwietnia 2013

Ciasteczka z musli

  Chodziło za mną coś pysznego i zdrowego. I recyklingowego najlepiej, bo jeszcze kilka paczek musli się uchowało, od kiedy memu lubemu przeszła na nie faza... Poszperałam, znalazłam kilka propozycji, wymieszałam przepisy, a następnie składniki i, tadaaam!, wyszły o takie pychotki:


  Pewnie byłyby jeszcze lepsze, gdybym ich nie przypaliła, ale jak na pierwszy tego typu wypiek, do tego mocno improwizowany, były hitowe!